Zmiana na Dalekim Wschodzie. Chiny oficjalnie uznały esport za pełnoprawny zawód!

1 570 855 0 100 campaign asia content china

Przez ostatnie dziesięć lat esport stał się poważnym zagadnieniem na całym świecie. Dlatego też coraz więcej rządów decyduje się na tworzenie specjalnych ministerstw czy komisji mających na celu kontrolę prawną i pomoc poszczególnym zawodnikom.

Teraz na identyczny ruch zdecydowała się... Chińska Republika Ludowa, która z dniem 25 stycznia postanowiła wprowadzić dwa nowe zawodny - Profesjonalny zawodnik oraz Operator Esportowy (trener/analityk/itd.). Decyzje w tej sprawie wydało Ministerstwo ds. Zasobów Ludzkich i Zaplecza Społecznego.

Kolejną nowością jest wprowadzenie oficjalnego, państwowego systemu rejestracji zawodników esportowych, a także wpisanie League of Legends, Dota 2 oraz Overwatch na listę gier klasyfikujących się jako esportowe. Pierwsza z tych zmian jest niezwykle istotna dla samych zawodników, bo nada im status prawny, a także pozwoli na posiadanie państwowego ubezpieczenia zdrowotnego.

Taki ruch jest czymś zaskakującym w przypadku ChRL. Przypomnijmy, że nieoficjalnie polityka państwa jest negatywnie nastawiona do profesjonalnej sceny esportowej. Dowodem na to był incydent z 11 grudnia minionego roku, kiedy to Chiny zbanowały PUBG, H1Z1, Fortnite, a także kilkanaście innych niezwykle popularnych tytułów, bo te stwarzały „zagrożenie” dla chińskiej młodzieży.

Na tym jednak się nie skończyło, bo Chiny wprowadził także nowy podmiot, którego zadaniem jest surowa kontrola wchodzących na rynek chiński gier. Mowa tutaj o Komitecie Kontroli Etyki Internetowej, którego zadaniem jest właśnie kontrola i ocena gier, a w następstwie nakazywanie wydawcą gier konkretnych zmian w ich produkcjach.

Wszystko to pokazuje, że Chiny zdecydowały się na zmianę strategi - zrezygnowano z surowej walki z esportem, a zamiast tego postawiono na kontrolę i budowę sceny esportowej według oczekiwań władz chińskich, bez obecności gier, które są sprzeczne z „zasadami moralnymi i kulturowymi".

Źródło artykułu, fot. campaignasia.com

6 komentarzy